Cuchnąca zagadka
Treść
Cuchnąca zagadka
Gaz czuć było od Wadowic po Kalwarię
Kilka dni temu, w czwartek po południu rozdzwoniły się telefony interwencyjne w pogotowiu gazowym w Wadowicach. Mieszkańcy dzwonili z kilku miejscowości i informowali, że przy drodze krajowej nr 52 unosi się zapach gazu.
W pierwszej reakcji pracownicy pogotowia gazowego byli zdezorientowani. Wobec masy zgłoszeń nie wiedzieli, gdzie jechać w pierwszej kolejności. - Najpierw dzwonili mieszkańcy Wadowic, później ktoś z Barwałdu, a potem z Kalwarii. Wszyscy informowali, że przy drodze czuć gaz. Problem w tym, że gaz był wyczuwalny w tych rejonach, gdzie w ogóle nie ma instalacji gazowej - mówi jeden z pracowników wadowickiego pogotowia gazowego.
Po kilkudziesięciu minutach zagadka została rozwiązana. - Sprawdzaliśmy każdy rejon, skąd były zgłoszenia. Faktycznie gaz był mocno wyczuwalny. Nie był to jednak gaz ziemny i nie było niebezpieczeństwa jakiegoś wybuchu. Mamy przypuszczenia, że drogą krajową przejeżdżał samochód z butlami wypełnionymi gazem propan butan. Możliwe, że jedna butla była nieszczelna i gaz wydobywał się na zewnątrz, siejąc zamęt na ulicach - twierdzą w pogotowiu.
Pracownik zapewnia nas jednak, że niebezpieczeństwa nie było. - Gaz jest groźny, gdy duża jego ilość zgromadzi się w zamkniętym pomieszczeniu. Na zewnątrz, przy "przewiewie" praktycznie jest niegroźny. Tym bardziej, że feralna butla cały czas znajdowała się w ruchu.
(GM)
Dziennik Polski
Autor: PG