Dla ludzi o mocnych nerwach
Treść
Dla ludzi o mocnych nerwach
Beskidy Andrychów przekonały się, że Skawa Wadowice zawsze gra do końca
Przebieg ostatniego spotkania Skawy z Beskidami powinien być ostrzeżeniem dla następnych rywali wadowiczan. Po raz kolejny w tym sezonie okazało się, że podopieczni trenera Jacka Zarzyckiego do końca nie rezygnują z uzyskania korzystnego wyniku i nawet dwubramkowe prowadzenie nie gwarantuje sukcesu.
Na afiszach zapowiadających mecze Skawy, powinien znajdować się dopisek: "Tylko dla ludzi o mocnych nerwach". Już kilka razy w tym sezonie wadowiczanie wychodzili z ciężkich opresji, przechylając szalę na swoją stronę w końcówkach meczów, ale horror, jaki zafundowali swoim kibicom w meczu z Beskidami, mógłby pretendować do najlepszych obrazów tego gatunku.
Wyrównującego gola zdobyli w 90 min, a zwycięskiego w 2 min doliczonego czasu gry. Trener andrychowian Henryk Majka długo nie mógł pojąć, jak doszło do tak nagłego zwrotu akcji.
- Przygotowaliśmy się specjalnie pod kątem tego meczu, starając się zneutralizować wszystkie mocne strony rywali, a jednocześnie wykorzystać słabe. Przez trzy czwarte meczu ta taktyka sprawdzała się znakomicie i nawet po zdobyciu przez wadowiczan gola kontaktowego sytuacja była pod naszą kontrolą. Muszę się nad tym wszystkim głębiej zastanowić i wyciągnąć wnioski na przyszłość - powiedział trener Majka.
Wszystko jednak wskazuje, że po prostu piłkarze Beskidów za wcześnie uwierzyli, że wygrają to spotkanie i w końcówce zabrakło odpowiedniej koncentracji.
Oczywiście po trzecim trafieniu Tomasza Mikołajczyka w obozie gospodarzy zapanowała prawdziwa euforia. Skawa zrównała się punktami z Janiną, co po rundzie jesiennej wydawało się prawie niemożliwe. A poza tym wiadomo, co derby to derby. Ta wygrana ucieszyła się więc wadowickich kibiców podwójnie.
Cieszył się oczywiście także szkoleniowiec, ale na gorąco wyciągał także pierwsze wnioski. - Chwała piłkarzom, że walczą do końca, ale z drugiej strony zbyt łatwo tracimy bramki. Musimy grać z większą koncentracją i konsekwencją w obronie, bo następnym razem szczęście może się do nas nie uśmiechnąć. Na pewno wpływ na postawę naszej drużyny miała absencja Skawiny, Kalinowskiego i Krzysztofa Paśnika - zauważył trener Jacek Zarzycki.
(BK)
Dziennik Polski
Autor: PG