Na głupie odpowiedzi poważne wyroki
Treść
Powiatowy rzecznik praw konsumenta w Wadowicach w ostatnim czasie dwukrotnie wygrał przed sądami sprawy, których przedmiotem były jego zdaniem niepoważne odpowiedzi sprzedawców załatwiających reklamację towarów. W powiecie wadowickim coraz więcej jest przypadków, kiedy sprzedawcy bagatelizują skargi klientów.
- Gdy kupimy wadliwy towar w sklepie, nie jesteśmy bezsilni - uważa Marek Wieronski, rzecznik praw konsumentów w Wadowicach. Rzecznik w ostatnim czasie miał do czynienia z szeregiem wypadków, kiedy sprzedawca towaru po zgłoszeniu reklamacji przez klienta, próbował według niego, uniknąć odpowiedzialności.
Do takich przypadków dochodzi, kiedy sprzedawca wymijająco odpowiada na reklamację towaru lub posiłkuje się opinią biegłego, z której wynika, że nie ponosi odpowiedzialności za sprzedaż wadliwego towaru. Do rzecznika trafiły sprawy od mieszkańców powiatu wadowickiego, w których sprzedawca butów po zgłoszeniu reklamacji nie chciał jej uwzględnić ponieważ uznał, że były użytkowane w niewłaściwy sposób - klient chodził w nowym obuwiu po deszczu! W innym buty do piłki nożnej zdaniem sprzedawcy uległy szybkiemu zniszczeniu z powodu... zbyt intensywnego treningu sportowego. Rzecznik ma jeszcze więcej tak absurdalnych przykładów. Innym razem sprzedawca tłumaczy się, że marynarka pękła z powodu przyrostu na wadze i zbyt dużych gabarytów kupującego.
Rzecznik Marek Wierońki wytoczył przeciwko właśnie tego typu stanowiskom kilka powództw sądowych. Dwa z nich są już zakończone na korzyść klienta. - Oba dotyczyły reklamacji związanych z obuwiem, w których sprzedawcy odmawiając ich uwzględnienia i powołując się na ocenę fachowców z branży po prostu kpili sobie z konsumenta - uważa rzecznik.
Zdaniem rzecznika, sprzedawcy po prostu zapominają o ustawowych instytucjach jak dowód i dobry obyczaj, zobowiązujących ich do rzeczowego, prawnego i faktycznego uzasadniania odmów. - Ignorują oni także - mówi rzecznik - obowiązek udzielania konsumentowi jasnych, zrozumiałych i nie wprowadzających w błąd informacji na temat sprzedawanego towaru oraz wydawania instrukcji obsługi, konserwacji. Warto by sprzedawcy wzięli sobie to prawo do serca, bo po wejściu do Unii Europejskiej, pojawi się także na naszym rynku więcej konsumentów z państw członkowskich, bardziej wymagających, aniżeli nasi rodzimi nabywcy.
(MPA)
Autor: Dziennik Polski