Samochodowe mataczenie
Treść
Samochodowe mataczenie
Jak dobrze sprzedać samochód nie będąc jego właścicielem?
Jeden z podwadowickich dużych komisów samochodowych wprowadza w błąd swoich klientów. Niezadowolony jest kupujący i sprzedający, a tymczasem właściciel komisu robi "dobry interes" korzystając z pośredniczenia w transakcjach handlowych.
Do redakcji "Dziennika" zgłosił się jeden z klientów komisu samochodowego. Komis działa od lat na terenie jednej podwadowickich miejscowości. W ofercie komisu dostępne są używane samochody różnych marek. Nasz informator kupił niedawno w komisie poloneza z 1995 r. - Za używany samochód zapłaciłem 6,5 tys. zł. Sprzedawca w komisie zapewniał, że mimo iż samochód jest używany to jest sprawny technicznie i nie ma technicznych wad - mówi nowy właściciel pojazdu. Po kilku dniach użytkowania poloneza okazało, jak sprawny technicznie jest pojazd. - Sprzedawca nie poinformował mnie o tym, że w silniku jest stary olej, panewki są do wymiany, samochód ma całkowicie zużyte klocki hamulcowe, zużyte tarcze, łożyska przy kołach, zardzewiałą karoserię, natomiast tylnie opony strzeliły już następnego dnia po wyjechaniu z komisu - wylicza wadowiczanin, który kupił poloneza.
Nowy właściciel oddał samochód do warsztatu. Całościowa naprawa wozu kosztowała go 1 000 zł. W międzyczasie chciał jednak poznać jeszcze inne wady swojego poloneza i w tym celu próbował się skontaktować z poprzednim właścicielem. Sprzedawcy z komisu jednak mu w tym nie pomagali. - Dopiero po adresie na umowie kupna doszedłem, że właściciele mieszkają w Targanicach - opowiada wadowiczanin, który niezwłocznie odwiedził poprzednich użytkowników poloneza. Ci zdziwieni byli wyglądem pojazdu oraz ceną, jaką za niego zapłacił. Na dokumentach, będących w ich posiadaniu, cena poloneza wynosiła 4 600 zł, do tego komis doliczył sobie 300 zł prowizji. Na dodatek sprzedawcy z komisu nie wypłacili im tej kwoty, bo twierdząc, że nabywca się targował, obniżyli jeszcze cenę pojazdu o 500 zł. Co więcej w umowie z komisem poprzedni użytkownicy zastrzegli sobie, by w komisie nie dokonywano żadnych zmian i remontów. Tymczasem, gdy wadowiczanin przyjechał do Targanic ich starym samochodem, oni mieli trudności z jego rozpoznaniem. Okazało się, że samochód został podmalowany, skrzętnie ukrywając wady skorodowanej blachy. Obie strony dziś czują się oszukane przez sprzedawców podwadowickiego komisu. Czy są bezradni?
W Urzędzie Skarbowym w Wadowicach urzędnicy proszeni o komentarz w tej sprawie nazywają sytuacje wprost: samochodowe mataczenie. - Taki proceder to już patologia w przypadku wszelkiego rodzaju komisów i lombardów. Skoro obie strony, czyli nowy właściciel i poprzednicy mają dokumenty, z których jasno wynika, że sprzedawcy z komisu zawyżyli swoją prowizję ukrywając ją przed Urzędem Skarbowym, to mamy tutaj do czynienia z podejrzeniem o przestępstwo skarbowe. Sytuacja wymaga oczywiście natychmiastowej interwencji organów ścigania i zbadania, czy w komisie wcześniej już nie dochodziło do takich sytuacji - komentuje urzędnik w Urzędzie Skarbowym w Wadowicach (nie chce podawać nazwiska, bo zamierza zająć się ujawnioną przez "Dziennik" sprawą).
Poszkodowani mają możliwość dochodzenia swoich strat korzystając z pomocy Powiatowego Rzecznika Praw Konsumenta. Wadowicki rzecznik w rozmowie z reporterem "Dziennika" nie ma wątpliwości, że w tej sytuacji doszło do rażącego naruszenia przepisów o sprzedaży i przepisów prawa konsumenckiego.
Marcin PŁaszczyca
Czy konsument kupujący używany samochód w komisie może dochodzić swoich roszczeń, gdy po zakupie ujawniły się wady pojazdu?
Marek Wieroński, Powiatowy Rzecznik Praw Konsumenta: Zawsze ma prawo do założenia reklamacji zakupionego towaru, nawet jeśli jest to samochód używany. Termin składania reklamacji może nastąpić do 6 miesięcy po dacie zakupu pojazdu. W reklamacji może żądać usunięcia wad technicznych, wymiany samochodu na inny, obniżenia jego pierwotnej ceny lub nawet wypowiedzenia umowy kupna. Komis ma obowiązek odpowiedzieć na pismo reklamujące zakupiony towar do 14 dni, jeśli tego nie zrobi tym samym uznaje roszczenia klienta.
(MPA)
Dziennik Polski
Autor: PG