Wielkie zamieszanie
Treść
Wielkie zamieszanie
W miniony piątek informacja o rzekomym zatruciu chemicznym Skawy w okolicach mostu na rzece w Skawcach postawiła na nogi władze samorządowe dwóch gmin: Wadowic i Mucharza, policję, straż pożarną, sanepid, starostwo oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Przez dwie godziny również miejskie wodociągi w Wadowicach wstrzymały pobór wody. Informacja okazała się nieprawdziwa, zatrucia nie było.
W Skawcach jedna z mieszkanek, widząc porzucone w odległości 50 metrów od rzeki tajemnicze beczki, doszła do wniosku, że na pewno dochodzi do wycieku. Tym bardziej, że w pobliżu do Skawy wpadał mały potok i w tym miejscu powstawała duża piana. Z taką informacją zadzwoniła do jednej z ogólnopolskich rozgłośni radiowych. Natychmiast postawiono na nogi batalion ratownictwa chemicznego Państwowej Straży Pożarnej z Krakowa, policję, a w dalszej kolejności sanepid, władze samorządowe Mucharza i Wadowic oraz starostwo i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. W miejskich wodociągach w Wadowicach wyłączono pobór wody z rzeki dla miasta.
Na miejscu w Skawcach okazało się, że znajdujące się 50 metrów od koryta rzeki beczki są szczelnie zamknięte i o żadnym wycieku nie może być mowy. Beczki pozostawiono na terenie zlikwidowanej stacji kolejowej i ich pochodzenie jest nieznane. Wypełnione były zużytym olejem napędowym.
Przez cały dzień jakość wody sprawdzał sanepid. - Pobraliśmy próbki wody tam, gdzie utworzyła się piana. Trzeba tutaj zaznaczyć, że w tym miejscu wpada do rzeki mały potok i powstaje taka zastoina o powierzchni trzech metrów kwadratowych. Wyniki badań wykazały, że nie ma żadnego skażenia fizyko-chemicznego - informowała w piątek Krystyna Kozik, Powiatowy Inspektor Sanitarny w Wadowicach.
(MPA)
Dziennik Polski
Autor: PG